Jednostka i grupa. Konflikt praw jednostki i praw zbiorowości

Wraz z tworzeniem się pierwszych organizmów noszących znamiona państwowości zauważalne były pewne prawidłowości, powtarzające się właściwie aż do powstania greckich polis. Przede wszystkim było to formowanie się w pobliżu dużych rzek-takich jak Nil (Egipcjanie) bądź Tygrys i Eufrat(Sumerowie). Zważywszy na fakt, iż podstawą przetrwania tamtejszej ludności była uprawy wymagające sprawnie przeprowadzanej irygacji pól, niezbędne było całkowite zgranie działań wszystkich zdolnych do pracy mieszkańców, w celu uniknięcia zagrożenia głodem. Uwarunkowania ekonomiczno-społeczne wpłynęły zasadniczo na ustrój poszczególnych organizmów państwowych i panujące w nich rozwiązania polityczne. W tym też na absolutny prymat sfery publicznej nad sferą prywatną. W dzisiejszych czasach można odnotować wręcz całkowicie odmienny trend-sfera prywatności została wręcz wyniesiona na piedestał jako swoiste bóstwo, mające stanowić usprawiedliwienie dla braku zainteresowania sprawami społecznymi, bądź też jawne przeciwstawianie się interesom społeczności.

Zbieżności i sprzeczności

Wielkim uproszczeniem byłoby jednak twierdzenie, że zawsze mamy do czynienia z dychotomicznym wyborem między prawami czy też wartościami zbiorowymi a jednostkowymi. Kiedyś faktycznie byłby to problem, ze względu na brak klarownej granicy między sferą publiczną a sferą prywatną. Dzisiaj na przykład wolność sumienia i wyznania stanowi jeden z fundamentów praw człowieka, gwarantowanych zarówno przez prawo międzynarodowe, jak i krajowe, przynajmniej jeśli rozpatrywać casus Europy środkowej i zachodniej, jak również Ameryki Północnej. W państwach starożytnych, takich jak Mezopotamia czy Egipt religia stanowiła czynnik spajający społeczeństwo, zarazem będąc w pewnym sensie czynnikiem legitymującym zarówno władzę, jak i ustanawiane prawa. W średniowiecznej Europie taką rolę pełniło chrześcijaństwo, które jednak (przynajmniej jeśli rozpatrujemy chrześcijaństwo zachodnie, łacińskie) nie rościło sobie pretensji do całościowej regulacji prawa „świeckiego” (już w Nowym Testamencie zresztą słowa Jezusa „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga” jasno postulowały rozgraniczenie władzy świeckiej i duchowej), choć wciąż wywierało przemożny wpływ na ład polityczno-prawny. Tak naprawdę dopiero okres rewolucji francuskiej (a więc koniec XVIII wieku) doprowadził do wyklarowania się koncepcji praw człowieka jako jednostki (przynajmniej w założeniach, w praktyce bowiem rewolucjoniści częstokroć okazywali mniejszy szacunek do ludzkiego życia niż aparat administracyjno-instytucjonalny panującego przedtem monarchy). Patrząc na dzisiejsze czasy widać wyraźnie, że koncepcja jednostkowych praw człowieka w naszej części globu ma się wyjątkowo dobrze. Rozdział na sfery publiczną i prywatną wydaje się dziś dosyć jasny. Siłą rzeczy, pewne wartości, odnoszące się do zupełnie różnych sfer życia, nie są ze sobą w konflikcie. Wolność myśli i przekonań gwarantuje jednostce, że za poglądy nie będzie w żaden sposób represjonowana i siłą rzeczy nie wpływa to na wartości zbiorowe, bowiem przekonania same z siebie nie mają jakieś siły sprawczej.

W ostatnich latach mieliśmy jednak do czynienia z widocznymi skutkami przerostu swoistej „ideologii praw człowieka”. Doskonałym przypadkiem było choćby zaskarżenie włoskiego państwa przed Europejskim Trybunałem Spraw Człowieka w sprawie krzyży, jakie wiszą we włoskich szkołach. Wysuwająca skargę Finka uznawała za niedopuszczalne, żeby w szkole, w której uczą się jej dzieci, wisiał krzyż. Niestety, mieliśmy tu do czynienia z niezwykle groteskowym ujęciem praw człowieka, w myśl którego prawo do swobody sumienia i wyznania może się przerodzić w swoiste terroryzowanie osób wierzących, połączenie z rugowaniem symboli religijnych z przestrzeni publicznej. Mimo dużych braków u narodu włoskiego jeśli chodzi o praktykę religijną, są oni wciąż wielce przywiązani do chrześcijaństwa nie tylko jako religii, ale również jako ważnego składnika kulturalno-narodowego. Nie jest to jednak przypadek odosobniony-w pewien sposób „wzór” dały tutaj choćby wydarzenia choćby z Wielkiej Brytanii, gdzie zakazano pracownicy jednej z linii lotnicznych noszenia krzyża na szyi aby nie „urażać niewierzących pasażerów”. Swoistym apogeum była polityka władz brytyjskich wobec katolickich ośrodków adopcyjnych, wymuszająca na nich oddawanie dzieci do adopcji homoseksualistom, właśnie w imię zachowania „praw człowieka” i niedyskryminacji. W polskim środowisku również mogliśmy się spotkać z pewną „odmianą” przypadku włoskiego, ze względu na deklaracje przewodniczącego jednego z ugrupowań politycznych, mówiące o konieczności usunięcia krzyża z sejmowej sali obrad(omawiany casus różni się jednak od włoskiego przypadku tym, że tutaj cały czas mamy do czynienia z prawem dotykającym sfery publicznej).

Nikt nie jest samotną wyspą

Niestety, w dobie zatomizowanych społeczeństw żyjących w ustrojach nacechowanych paradygmatem demokratyczno-liberalnym zapomina się, że jednak to wspólnota jest dla nas wszystkich zarówno najistotniejszym punktem odniesienia, jak również podstawą naszego życia społecznego. Znakomity grecki filozof, Arystoteles, wskazywał wręcz na pierwszeństwo wspólnoty wobec jednostki, wyróżniając w swoich czasach trzy „główne” wspólnoty-rodzinę, gminę i polis. Każda z nich zaspokaja pewne potrzeby człowieka, w zależności od możliwości-i tak rodzina zaspokaja najważniejsze potrzeby bytowe, jednakże są sfery, gdzie nie jest samowystarczalna-wtedy działają mechanizmy gminy, a gdy ta nie wystarcza-polis. W efekcie życie każdego człowieka jest zależne od dobrego i pomyślnego funkcjonowania wspólnot. Ktoś mógłby powiedzieć, że ze względu na specyfikę czasów, w jakich żył Arystoteles, dzisiaj jego poglądy mogłyby wydać się przestarzałe-nie grozi nam przecież śmierć głodowa w przypadku braku ścisłej współpracy i wzajemnego zaufania, podobnie jak groźba napaści innego państwa. Owszem, dziś nic takiego nie grozi. Ale okazuje się, że wciąż w zdrowiu i sile wspólnoty leży również pomyślność jednostek-przykład Polski, gdzie (przynajmniej według statystyk) jesteśmy jednym z najmniej ufnych narodów na w środkowej i zachodniej części naszego kontynentu, a także wielu uchodzących bezkarnie aktów wandalizmu i przemocy, jest chyba żywym świadectwem tego, że brak silnej wspólnoty negatywnie rzutuje na życie wszystkich, którzy w niej żyją.

Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy to jedzie autobusem w gorący dzień grupa ludzi i każdy z nich za wyjątkiem jednej osoby chce, żeby okno zostało otwarte. Jeśli mamy w świadomości pewne podstawy współżycia społecznego, to zapewne domyślimy się, że rzeczone okno pozostanie otwarte, zaś człowiek mający odmienną od pozostałych chęć (zakładając, że rzeczona osoba chciałaby zamknięcia okna z powodu osobistych preferencji, a nie na przykład ze względu na ciężką chorobę) raczej przejdzie do innej części autobusu niż będzie próbował walczyć z pozostałymi pasażerami. W opisanym wcześniej włoskim przypadku zasadniczo dochodzi jednak do sytuacji „ścierania się” jednostki ze wspólnotą, baczącej jedynie na swój własny, egoistyczny interes. Niestety, nie jest to odosobniony przypadek. Czy rzeczona tendencja będzie narastała? Mam nadzieję, że nie.

Potrzebujesz pomocy w organizacji pogrzebu bliskiego? Kliknij tu.

Masz dodatkowe pytania? 
Skontaktuj się z naszymi specjalistami, udzielamy darmowych porad. 


Napisz: pomoc@mementis.pl lub zadzwoń: 801 009 507


Infolinia czynna całą dobę.
Koszt połączenia 36gr brutto/min. 
Dla komórek i tel. z zagranicy:  +48 538 449 984
Koszt połączenia zgodnie ze stawkami operatora.


Marcin Kędzior


Bibliografia
J.Baszkiewicz, „Powszechna historia ustrojów państwowych”, Gdańsk 1998, wyd. Arche


Komentarze